Do masażu stosowałam w tym czasie nieco inne produkty niż w Planie Optymalnym: ujędrniający olejek do całego ciała Nivea lub świetną oliwkę z kwasami Omega od Pat&Rub. Od kiedy ją odkryłam, używam jej non-stop! Uwielbiają ją też moje dzieci. Jako kompres na noc stosowałam z kolei oliwkę dla dzieci Ziajki, którą można kupić za ok. 12 zł.

Jednak moje dwa największe, bardzo wszechstronne odkrycia to:

  • olejek Jojoba BIO, który zawiera głównie palmitynian cetylu (o bardzo cennych własnościach natłuszczających i odżywczych, zbliżonych do oleju wielorybiego), skwalen (który występuje w naturalnym płaszczu tłuszczowym skóry, chroniący przed utratą wody), alkohole alifatyczne, fitosterole i jest bogaty w witaminę F. Jest doskonale wchłaniany przez skórę, wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega wysuszaniu skóry. Zapobiega powstawaniu rozstępów. Mój ulubiony olejek jojoba do ciała kupowałam TUTAJ.
  • najlepszy na świecie olejek migdałowy, idealny dla całej rodziny, włącznie z noworodkami i niemowlętami. Olejek taki nadaje się do każdego rodzaju skóry, jest bardzo bogaty w witaminę E oraz A, poprawia ukrwienie skóry i oraz ogólnie ją wzmacnia, wyrównuje koloryt, jest bezzapachowy i nie powoduje alergii i pomaga zapobiegać rozstępom. Miałam kilka różnych wersji olejku migdałowego i mój ulubiony jest ten od L’Occitane (bo jak już pewnie zauważyłyście bardzo lubię organiczne kosmetyki tej firmy). Najlepiej go kupić w sklepie firmowym lub na stronie producenta.

Oba te olejki można stosować zarówno do masażu, jak i jako kompres na noc.

Czas trwania: 10-15 minut

Maska do ciała, 1x TYDZIEŃ (np. niedziela):

Wraz ze zwiększającym się brzuchem coraz trudniej było mi robić maski na ciało. Na czas pierwszej ciąży zrezygnowałam z nich prawie całkowicie, a w drugiej stosowałam do 6. miesiąca tylko maskę siarczkową ze względu na to, że w ciąży nie powinno się stosować preparatów rozgrzewających. Zamiast tego raz w tygodniu fundowałam skórze kompres z czystego, organicznego wyciągu z masła Shea. Na ciepłą skórę nakładałam grubą warstwę, a na to ubierałam miękkie, luźne dresy. Tak „opatulona” wskakiwałam pod kołdrę i szybko zasypiałam. Produkt, którego używałam jest dość drogi, ale naprawdę wart swojej ceny. Używając go zupełnie normalnie, nie oszczędnie, wystarczył mi na długo, a skóra była po nim nie do opisania. Czysty wyciąg z masła Shea kupicie za (niestety) ok. 140 zł…

Czas trwania: 5 minut

Mój Plan Minimalny
/od porodu do kiedy nie miałam czasu :)/

Po porodzie, przez kilka pierwszych miesięcy ograniczyłam stosowanie kosmetyków mocno pachnących, ze względu na karmienie piersią. W ogóle ograniczyłam stosowanie czegokolwiek ze względu na brak czasu :). Ale w wolnych chwilach, jak to ja, starałam się trzymać jakiegoś planu.

RANO:

1. Do porannego mycia stosowałam hipoalergiczny kremowy żel łagodzący Biały Jeleń, zamiennie z żelem Dzidziuś do mycia dla całej rodziny.

2. Na dzień, oprócz silnie regenerującego balsamu Neutrogeny (link do niego umieściłam w Planie Ciążowym) stosowałam zamiennie dwa specjalistyczne masła po porodzie: masło ujędrniające Ziajki lub Perfecty, które można kupić TUTAJ za niecałe 17 zł. To drugie zawiera między innymi naturalne masło Cupuacu, które intensywnie nawilża, delikatnie natłuszcza oraz podnosi odporność skóry na rozciąganie oraz witaminę E, która wyraźnie zwiększa elastyczność i sprężystość skóry. Oba produkty są znośne cenowo i przyznam szczerze, moim zdaniem naprawdę działają!

Po porodzie zrezygnowałam z balsamów na biust. Nie byłam przekonana do zostawiania ich na skórze na czas karmienia, a na ich zmywanie co chwilę nie miałam czasu ani głowy. Po porannym myciu smarowałam piersi (omijając okolice sutków) oliwką dla dzieci od pierwszego dnia życia. Z czystym sumieniem mogę polecić oliwkę Pat&Rub z serii Sweet od pierwszego dnia życia. Używamy jej wszyscy do dziś :).

Czas trwania: 10 minut

WIECZOREM:

W dalszym ciągu myłam skórę mydłem Alepo, o ile nie kąpałam się z dzieckiem. A że w zasadzie od pierwszych tygodni kąpałam się razem z synkami (trzymając ich na kolanach, było mi tak łatwiej niż w wanience) używałam głównie żelu Oilatum, żelu Ziajka lub nieco droższego, ale rewelacyjnego płynu do mycia Sweet od Pat&Rub. Oczywiście wtedy ewentualny peeling robiłam po kąpieli z dzieckiem, jak już nakarmione grzecznie spało :).

Czas trwania: 5 minut, z dzieckiem – ile się dało 🙂

Kąpiel, peeling i masło, 3x TYDZIEŃ (np. wtorek, czwartek, sobota):

1. Peelingi stosowałam bez zmian, zwracając uwagę na to, by te o intensywnym zapachu stosować zaraz po wieczornym karmieniu. Do kolejnego zapach miał szansę się trochę „ulotnić” :). Kiedy już wróciłam do kąpieli w wannie (jakieś 3 tygodnie po porodzie), dodawałam do niej soli borowinowej z Krynickiego SPA lub kilka kropli oliwki Pat&Rub, o której wspomniałam w punkcie wyżej. Miałam też okazję dokończyć wspaniały borowinowy płyn do kąpieli (do kupienia TUTAJ), który zagościł na stałe w mojej łazience i kupuję kolejne opakowania do dziś.

2. W dalszym ciągu po peelingu stosowałam na noc masło do ciała. Odkryłam rewelacyjny produkt z Avonu zawierający olejek babassu i technologię Triple Firm z kofeiną, algami i słodkimi migdałami, który stymuluje produkcję elastyny i kolagenu. Pobudza również proces odnowy komórkowej i pomaga przywrócić skórze jędrność. Można je kupić TUTAJ, 200 ml kosztuje tylko 24 zł.

Czas trwania: 20 minut

Oliwka i masaż, 3x TYDZIEŃ (np. poniedziałek, środa, piątek):

W dalszym ciągu robiłam masaże i kompresy z oliwki. Używałam głównie produktów dla dzieci, zwłaszcza oliwki Pat&Rub. Czasem, zamiast kompresu z oliwki robiłam kompres z masła Shea (wspomnianego w Planie Ciążowym) i z olejku migdałowego.

Czas trwania: 5-10 minut

Maska do ciała, 1x tydzień:

Wróciłam do masek na całe ciało: siarczkowej (TUTAJ 500 g za jedyne 29,90 zł) i fitotermalnej (do kupienia TUTAJ za troszkę ponad 15zł). Tej drugiej zaczęłam używać jakieś 3 tygodnie po porodzie.

Czas trwania: 15-10 minut 

W ciągu kilku miesięcy, powoli wróciłam do mojej pielęgnacji z Planu Ciążowego, a kiedy przestałam karmić – do Planu Optymalnego. Chłopcy w końcu zaczęli kąpać się sami i z przyjemnością używam mocniej pachnących olejków do kąpieli czy do ciała :). Jak zapewne same zauważycie nie przedstawiłam tutaj preparatów na cellulit czy zbyt wielu kremów na rozstępy. Po moich doświadczeniach wydaje mi się, że sekretem dobrze wyglądającej skóry jest po prostu jej nawilżenie i odżywienie i osiągnięta dzięki temu elastyczność skóry. Doszłam też do wniosku, że najwięcej mojej skórze dała regularna pielęgnacja brzucha w ciąży.

Jestem kosmetykoholiczką i uwielbiam wszystkie kosmetyki. Używam różnych: czasem droższych, czasem tańszych. Rozsądne wydaje mi się inwestowanie np. w dobry podkład czy krem pod oczy, natomiast kosmetyki do ciała mają być dla mnie jak najbardziej naturalne, mają działać i nie kosztować fortuny :). Dlatego uwielbiam kosmetyki np. Farmony i Green Pharmacy za ich rewelacyjną cenę i doskonałe działanie pielęgnacyjne.

Jestem też pewna, że nawet tańszy kosmetyk, zawierający dobre składniki w mniejszej ilości, ale stosowany regularnie zdziała o wiele więcej niż nawet najdroższy, naładowany najnowszymi technologiami produkt stosowany dorywczo. W trosce o piękną skórę po ciąży i porodzie nie można też zapomnieć o zdrowym odżywianiu, piciu wody i ruchu. Bez tego nawet pielęgnacja brzucha w ciąży oparta na smarowaniu się 10 razy dziennie najlepszymi kremami nie przyniesie pożądanych efektów. Fast foody, słodkie napoje, słodycze i gotowe przekąski są nie tylko wrogiem dobrego wyglądu, ale przede wszystkim nie służą ani przyszłej mamie, ani rozwijającemu się w jej brzuchu dziecku.

M.

1 KOMENTARZ

  1. Ja również stosuję masło shea i jestem z niego zadowolona. To masło jest świetne. Od początku ciąży dbam o swoje ciało tylko i wyłącznie domowymi kosmetykami. To masło i wiele innych produktów kupuję w internetowym sklepie http://www.naturalne-piekno.pl

Odpowiedz