Do masażu polecam naturalny, bezzapachowy, aksamitny olejek Green Pharmacy (za niecałe 9 zł), który świetnie się wchłania lub w droższej wersji – mój ukochany relaksujący olejek do ciała o pięknym zapachu trawy cytrynowej i kokosa od Pat&Rub. Jako kompres świetnie sprawdza się rumiankowa oliwka w żelu, idealna do nakładania na lekko wilgotną skórę. Opakowanie 200 ml kupisz za ok. 18 zł.

Czas trwania: 10 minut

Maska do ciała, 1x TYDZIEŃ (np. niedziela):

W dzień wolny od peelingu i masażu robię maskę na całe ciało. Świetna jest maska siarczkowa (TUTAJ 500 g za jedyne 29,90 zł) lub fitotermalna, czyli rozgrzewająca maska do ciała na bazie syberyjskich ziół, która wzmacnia cyrkulację krwi, normalizuje przemianę materii i chroni skórę przed zmianami związanymi z wiekiem. Do kupienia TUTAJ za troszkę ponad 15zł. Tej drugiej maski, ze względu na jej właściwości rozgrzewające nie polecam używać w ciąży. Wróciłam jednak do niej zaraz po porodzie.

Czas trwania: 15-20 minut (akurat jak gotują się ziemniaki na obiad :))

Mój Plan Ciążowy
/pielęgnacja brzucha w ciąży od połowy 5. miesiąca i 2-3 tygodnie po porodzie/

Plan Minimalny nieco zmodyfikowałam i przekształciłam w Plan Ciążowy, gdy zaczęłam odczuwać rozciąganie skóry i nagłe powiększanie piersi. Schemat pozostał ten sam, zamieniłam tylko kilka kosmetyków.

RANO:

1. Poranne mycie wyglądało dokładnie tak samo, jak w Planie Optymalnym.

2. Przed porannym smarowaniem skóry balsamem, wprowadziłam specjalistyczną pielęgnację przeciw rozstępom. Zaraz po myciu, na jeszcze ciepłą skórę, zwracając uwagę na miejsca szczególnie „narażone” nakładałam preparat na rozstępy. Moje ulubione, sprawdzone i w miarę tanie balsamy na okolice ud, brzucha i pośladków to:

  • bardzo lekki, szybko wchłaniający się specjalistyczny krem dla przyszłych mam na rozstępy Ziajka Mamma Mia,
  • serum na rozstępy Lirene z linii Będę Mamą,
  • krem na rozstępy ze skoncentrowanym wyciągiem z Centella Asiatica i darutozydem, który zapobiega pojawianiu się rozstępów oraz redukuje długość, głębokość i widoczność rozstępów już istniejących oraz zawierający witaminy E, C i F, które wzmacniają, nawilżają i wygładzają skórę. Wolny od parabenów, silikonów, parafiny, barwników i alergenów – to zdecydowanie był mój ulubiony produkt z tych trzech. Dostępny w najlepszej cenie na stronie producenta, czyli TUTAJ.

3. Dodałam również specjalistyczną pielęgnację na okolice biustu. Przetestowałam cztery produkty: jeden był tak ekstremalnie drogi, że aż wstyd się przyznać:) i wcale nie działał jak rakieta, drugi po prostu śmierdział, a dwóch innych używałam zamiennie do końca ciąży. Polecam Wam bardzo serum modelujące do biustu Ziaja Multimodeling lub serum Lirene z serii Będę mamą. Oba są bardzo przyjemne, a ich cena nie boli.

4. W dalszym ciągu na dzień na całe ciało stosowałam balsamy, zmieniłam jednak dotychczasowe, bardzo lekkie na nieco bardziej odżywcze: regenerującą emulsję do ciała do skóry bardzo suchej Neutrogeny lub mój ukochany, rewelacyjny, genialny borowinowy balsam do ciała Krynickie SPA. Ten subtelny produkt zawiera masło shea, które doskonale nawilża i chroni przed wysuszeniem, D-panthenol wspomagający regenerację oraz łagodzący podrażnienia, olej sojowy odbudowujący naturalną barierę ochronną skóry oraz glicerynę, która ma silne działanie nawilżające. Znajdziecie go TUTAJ za jedyne 18,70 zł. Balsam nakładałam cienką warstwą na całe ciało z uwzględnieniem miejsc, gdzie wcześniej nałożyłam produkty specjalistyczne, jakby „przykrywając” je.

Czas trwania: 15 minut

WIECZOREM:

Oczyszczałam skórę dokładnie jak w Planie Optymalnym. Z powodu zagrożonej ciąży od 6. miesiąca musiałam zrezygnować z kąpieli i moich ukochanych dodatków do niej, polegałam głównie na żelu pod prysznic na bazie rabczańskiej solanki, o którym wspomniałam w Planie Optymalnym.

Czas trwania: 5 minut

Peeling i masło, 3x TYDZIEŃ (np. wtorek, czwartek, sobota):

1. Nie zaprzestałam stosowania peelingów. Rosnący brzuch nie jest przeciwwskazaniem do ścierania z niego martwego naskórka :), o ile nie robimy tego papierem ściernym! W ciąży strasznie zakochałam się relaksującym peelingu do ciała z mojej ukochanej serii o zapachu trawy cytrynowej i kokosa od Pat&Rub, ale używałam też tych, o których wspomniałam w Planie Optymalnym.

Odkryłam też genialny, borowinowy płyn do kąpieli (do kupienia TUTAJ) i korzystałam ze wszystkich jego dobrodziejstw, dopóki mogłam się kąpać w wannie. W szpitalu nie miałam tego luksusu, a w domu po powrocie nie mogłam, ze względu na zagrożenie przedwczesnym porodem.

2. Obie moje ciąże wypadły głównie w zimie, dlatego zamieniłam moje dotychczasowe masła do ciała na trochę „cieplejsze”. W dobrej cenie można dostać rewelacyjne masło do ciała do ekstremalnie suchej skóry lub kakaowe masło do ciała lekko poprawiające koloryt skóry. Zima, rosnący brzuszek, kakao i lekko „przydymiona” skóra – czy może być coś przyjemniejszego? :).

Czas trwania: 20 minut

Oliwka i masaż, 3x TYDZIEŃ (np. poniedziałek, środa, piątek):

W dalszym ciągu, kiedy nie robiłam peelingów masowałam skórę oliwką przy pomocy masażera lub po prostu palcami. Szczególnie mój drugi syn uwielbiał te masaże, od pierwszego momentu, kiedy tylko okazało się, że jest synem :). Do masażu stosowałam w tym czasie…  /Czytaj dalej na następnej stronie…/

1 KOMENTARZ

  1. Ja również stosuję masło shea i jestem z niego zadowolona. To masło jest świetne. Od początku ciąży dbam o swoje ciało tylko i wyłącznie domowymi kosmetykami. To masło i wiele innych produktów kupuję w internetowym sklepie http://www.naturalne-piekno.pl

Odpowiedz