Czy pielęgnacja brzucha w ciąży przynosi efekty? Czy balsamy na rozstępy działają? Jak dbać o brzuch, by ciąża zostawiła na nim jak najmniej znaków? Jak wzmocnić skórę, by po porodzie szybko wróciła do formy? I czy w ogóle to robić?

Takie pytania nasuwają się nam jedno po drugim, kiedy jesteśmy w ciąży. Większość z nas przywiązuje uwagę do wyglądu i chciałaby mieć po porodzie w miarę zadbane ciało. Nie zakładamy, że brzuch w ciąży urośnie nam do AŻ TAKICH rozmiarów i że można, jak ja, przytyć 30 kg w ciągu 6 miesięcy.

Z drugiej strony, gdy dowiadujemy się o upragnionej ciąży, dla wielu z nas wygląd brzucha po porodzie przestaje mieć znaczenie. Tak było w moim przypadku. Nie było to na pewno moim priorytetem, ale czynności, które stale wykonywałam w ramach pielęgnacji ciała sprawiły, że dziś jakość mojej skóry na brzuchu i udach jest w miarę dobra, choć oczywiście widać po niej przebyte ciąże. Nie da się oszukać organizmu – ciąża i poród to dla skóry ogromna praca i nie wmawiajmy sobie, że możemy wyglądać tak jak wtedy, gdy miałyśmy 20 lat :). Ale można zminimalizować straty. Nawet pomimo kilku odstających wałeczków tłuszczyku skóra może być po prostu fajna. Nadmiar tkanki tłuszczowej można jeszcze zminimalizować ćwiczeniami i dietą, natomiast rozstępy czy cellulit to nieodwracalne zmiany, których bardzo trudno się pozbyć.

Słyszałam, że powstawanie cellulitu czy rozstępów zależne jest od genów. W mojej rodzinie wszystkie kobiety miały albo cellulit, albo rozstępy, albo jedno i drugie, więc z góry założyłam, że mnie też dopadną, choć do momentu zajścia w ciążę nie miałam z tym bardzo widocznych problemów. Ot, trochę tego, trochę tamtego, ale dało się z tym żyć :). Postanowiłam więc zawczasu regularnie dbać o skórę. Zaczęłam od mniej więcej 30. urodzin, kiedy zauważyłam, że zaczyna ona tracić swoją naturalną jędrność i elastyczność. Wtedy opracowałam swój Optymalny Plan pielęgnacji ciała, którego w zasadzie trzymam się do dziś, sezonowo modyfikując poszczególne pozycje lub zamieniając kolejność.

W ciąży trzymałam się tego planu aż do momentu, kiedy poczułam nagłe zwiększenie objętości biustu i rozciąganie skóry na brzuchu (mniej więcej w połowie 5. miesiąca). Wtedy kupiłam preparaty do pielęgnacji biustu oraz kremy przeciw rozstępom i opracowałam sobie Plan Ciążowy. Jako, że moja pierwsza ciąża była zagrożona, leżałam prawie 2 miesiące w szpitalu, czego efektem był totalny bezruch i nadmierny przyrost wagi. Wiem, że gdyby nie moja codzienna pielęgnacja brzucha w ciąży, dziś na pewno miałabym o wiele większe problemy z jakością skóry.

Po ponad 2 latach od urodzenia drugiego dziecka, mając 38 lat, wróciłam już prawie do figury sprzed moich 30. urodzin. Zdrowo się odżywiam, regularnie ćwiczę i moja skóra wraca na „swoje miejsce”. To, że o nią odpowiednio dbałam sprawia, że cellulit czy obwisła skóra na brzuchu są mniej widoczne. Fakt, rozstępów nie mam za wiele, ale zdecydowanie widać je mniej teraz, niż, powiedzmy, rok po porodzie, kiedy jeszcze karmiłam piersią.  Dopiero teraz dostrzegam efekty działania tych wszystkich balsamów i oliwek, o których piszę niżej. I dlatego z przekonaniem mówię, że warto dbać o skórę i trzeba zacząć robić to TERAZ :). Pielęgnacja brzucha w ciąży nie jest ani zbyt czasochłonna, ani skomplikowana, ba – jest bardzo przyjemna!

Mój Plan Optymalny
/przed ciążą, do połowy 5. miesiąca ciąży i po okresie laktacji/

RANO:

1. Myję całe ciało oliwką do mycia lub odżywczym kremem do ciała, by przez cały dzień chronić warstwę lipidową skóry. Uwielbiam aksamitny żel/oliwkę pod prysznic Lirene o zapachu bawełny i najlepszy olejek pod prysznic jaki w życiu miałam – migdałowe cudo od L’occitane. Kosztuje co prawda 75 zł, ale wystarcza na 3 miesiące. Dostępny u producenta. Jest rewelacyjny, nie spotkałam jeszcze podobnego produktu.

2. Po myciu stosuję nietłusty balsam nawilżający, by nie brudzić ubrań i nie mieć uczucia oblepionej czymś skóry. Świetny ultranawilżający balsam ma Bielenda lub Green Pharmacy – bardzo odżywczy, a jednocześnie lekki Oliwka i Olej Arganowy.

Czas trwania: 10 minut

WIECZOREM:

Oczyszczam skórę mydłem Alepo (na przykład takim, z dodatkiem czarnuszki, prawdziwym eliksirem młodości za nieco ponad 18 zł), mydłem z czarnych oliwek lub oczyszczającym żelem do ciała, by przygotować skórę na przyjęcie bogatszych konsystencji. Świetne żele pod prysznic ma Green Pharmacy: Oliwki i Mleczko Ryżowe, do kupienia za niecałe 8 zł lub Lotos i Jaśmin, w tej samej cenie. Rewelacyjny jest też żel pod prysznic na bazie rabczańskiej solanki zawierający naturalną solankę jodowo – bromową. Usuwa zmęczenie, odpręża, poprawia nastrój, a gliceryna i naturalna betaina długotrwale nawilżają i łagodzą podrażnienia. Do kupienia TUTAJ, za 16,60 zł.

Czas trwania: 5 minut

Kąpiel, peeling i masło, 3x TYDZIEŃ (np. wtorek, czwartek, sobota):

1. Biorę kąpiel w wannie z dodatkiem soli, olejku lub płynu do kąpieli. W jej trakcie, dwa razy w tygodniu (wtorek i czwartek), zamiast produktu typowo myjącego stosuję delikatny peeling do ciała w formie myjącego żelu, a raz w tygodniu (sobota) porządny, cukrowy lub solny scrub. Zawsze pomagam sobie rękawicą lub specjalną myjką do peelingu.

Moje ulubione żele peelingujące:
– peeling wygładzający z serii Sopot SPA od Ziaja, do kupienia za ok. 9 zł,
– energetyzujący Multimodeling od Ziaja za ok. 9 zł,
– głęboko nawilżający, biodermalny peeling od Lirene za 13 zł.

„Porządne” scruby:
– Bielenda Afryka kokosowo – daktylowy ,
– leczniczy peeling z solą iwonicką (do kupienia w moim ulubionym sklepie internetowym),
– najdroższa propozycja, ale warta swojej ceny – rewelacyjny peeling do ciała Werbena.

Dodatki do kąpieli:
– olejek do kąpieli ylang-ylang i pomarańcza za niecałe 9 zł,
– aromatyczna, jaśminowo-sandałowa sól kąpielowa stworzona na bazie rabczańskiej soli jodowo-bromowej, do kupienia TUTAJ w dobrej cenie (500 g za nieco ponad 15 zł),
– sól borowinowa z Krynickiego SPA (można ją kupić TUTAJ),
– płyn do kąpieli Olej Arganowy i Figi za niecałe 10 zł,
– rewelacyjne mleko do kąpieli Miód i Wanilia od Farmony.

2. Po osuszeniu ciała ręcznikiem stosuję bogate, odżywcze masło do ciała. Jedną warstwę zaraz po umyciu, drugą przed snem, jako kompres. W wersji oszczędnej polecam masło do ciała Shea i Zielona Kawa Green Pharmacy a w wersji „na bogato” – organiczne masło do ciała Home Spa od Pat&Rub, zawierające kompozycję substancji o właściwościach zwalczających wolne rodniki oraz kombinację olei i maseł roślinnych doskonale odbudowujących warstwę lipidową skóry. Najlepiej je kupić na stronie producenta. Na chłodniejsze wieczory polecam też Masło do ciała Miód i Wanilia Farmony. Farmona w ogóle robi rewelacyjne, tanie i pięknie pachnące kosmetyki.

Czas trwania: 30-40 minut (a w praktyce 20:))

Prysznic, oliwka i masaż, 3x TYDZIEŃ (np. poniedziałek, środa, piątek):

Kiedy nie robię peelingów, po szybkim prysznicu delikatnie osuszam skórę ręcznikiem, zostawiając ją lekko wilgotną. Potem smaruję całe ciało oliwką i wykonuję kilkuminutowy masaż brzucha, ramion, ud i pośladków oliwką do masażu przy pomocy drewnianego masażera (ten jest moim ulubionym, ale polecam również taki lub taki; dobre są również takie z wypustkami model 1 lub model 2, albo w zestawie ). Kolejną warstwę oliwki na ciało nakładam przed samym położeniem się do łóżka.

Do masażu polecam… /Czytaj dalej na następnej stronie…/

1 KOMENTARZ

  1. Ja również stosuję masło shea i jestem z niego zadowolona. To masło jest świetne. Od początku ciąży dbam o swoje ciało tylko i wyłącznie domowymi kosmetykami. To masło i wiele innych produktów kupuję w internetowym sklepie http://www.naturalne-piekno.pl

Odpowiedz