Jak można w jakikolwiek wytłumaczyć mężczyznę, który robi TO własnej kobiecie, żonie, może matce swoich dzieci? Nie można. Pomimo tego udajesz, że to cię nie dotyczy, nawet jeśli kątem oka zauważysz podbite oko. U sąsiadki, kuzynki, koleżanki z pracy. Ich oprawcy rosną w siłę, bo brak reakcji odbierają jako przyzwolenie.

Pewna Serbka przez rok robiła sobie codziennie jedno zdjęcie, po czym zmontowała z kolejnych ujęć film i umieściła go na YouTube. Początkowo wideo pokazuje po prostu uśmiechniętą i ładną dziewczyną i mamy wrażenie, że jest to opowieść o jej różnych fryzurach. Po chwili jednak na jej twarzy zamiast uśmiechu zaczynają pojawiać się liczne siniaki. To popularna ostatnio poklatkowa dokumentacja zwana „One photo a day” („Jedno zdjęcie dziennie”).

Wraz ze zmianą tonu muzyki i wizerunku dziewczyny zaczynasz dostrzegać problem. Wstrząsające ostatnie z ujęć pozostaje na ekranie nieco dłużej. Posiniaczona dziewczyna trzyma kartkę z ręcznie wypisanym apelem: „Ne znam da li cu docekati sutra. Pomozite mi” („Nie wiem czy doczekam jutra. Pomóżcie mi”).

[youtube=http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Ertu9_MhFiM]

To oczywiście nie jest prawdziwy film, a dziewczyna w nim występująca to serbska aktorka Mia Hujić, która zdecydowała się zagrać pobitą dziewczynę, gdyż jej przyjaciółki również doświadczyły przemocy domowej. W Serbii bowiem co trzecia kobieta zostaje jej ofiarą. W 2012 roku zginęło z tego powodu 29 kobiet, a w ciągu pierwszych dwóch miesięcy 2013 roku życie straciło już 11 kobiet i dwoje dzieci – mówią statystyki, na które powołują się autorzy tej kampanii.

Wideo zatrzęsło mediami społecznościowymi. Od 18 marca 2013 roku do dziś zanotowało prawie 40 milionów wyświetleń! Dzięki kampanii na konto organizacji wpłynęły liczne darowizny, które mają pomóc w budowie schronisk dla ofiar przemocy domowej w Serbii.

A ja szukam genezy powstania tam takiej sytuacji i w zasadzie jestem pewna, że wpływ na to miało traktowanie kobiet podczas wojny serbsko-bośniackiej. Dobrze pokazuje to ten film. Ale hola, hola… to nie jest żadne usprawiedliwienie. Nie ma bowiem wytłumaczenia dla żadnego idioty, który podniósł rękę na kobietę.

Gorzej, że takie rzeczy dzieją się wszędzie, z Polską włącznie. Włączając w to celebrytów. Przez niektórych nie lubiana Hanna Lis była ofiarą przemocy domowej. Dlatego może jej tekst o dręczycielach jest taki kluczowy i dobitny. Jej pierwszy mąż, Robet S., trafił, na swoje nieszczęście, na kobietę świadomą i zaradną, która szybko zrozumiała, że obietnice poprawy i drogie prezenty nigdy nie załatwią sprawy. Niestety, za drugim razem udało mu się dłużej zachować pozory o idealnym małżeństwie. Jego kolejna żona, Zofia Smoktunowicz, długie lata ukrywała prawdę, głównie ze względu na dziecko. Choć może po prostu była słaba. Mogła być. Miała do tego prawo.

Rodziny pokrzywdzonych udają, że nic nie widzą. Kobiety mają nadzieję, że to był ostatni raz. Wiele lat żyją w kłamstwie i ułudzie robiąc dobrą minę do złej gry. Można by pisać elaboraty. Apeluję więc tylko jedno: jeśli choćby przez chwilę wydawało ci się, że ktoś z twoich znajomych jest ofiarą przemocy domowej, nie zostawiaj tego przypadkowemu rozwojowi sytuacji, bo może zakończyć się to tragicznie. Jeśli alarm jest fałszywy policja odejdzie z kwitkiem, ale jeśli nie – być może uratujesz czyjeś życie.

Nie udawaj, że nie widzisz przemocy domowej u sąsiadki.

Jeśli jesteś ofiarą – pamiętaj, to się może zmienić.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz