Oburzają się, że ktoś robi im znienacka zdjęcie? Poza. Biorą udział w akcjach charytatywnych? PR. Chodzą w ubraniach najdroższych projektantów? Snobizm. Mają po kilka domów i samochodów? W d… się poprzewracało. Adoptują dzieci? Moda. Nie adoptują? Egoizm. Grają w jednym filmie rocznie? Fanaberia. Grają w kilku? Zaniedbują rodzinę. Pojawiają się na premierach, festiwalach, rozdaniach nagród? Lans. Nie pojawiają się? Pycha.

Celebryci. Aktorzy, piosenkarze, uczestnicy reality show. Sportowcy, modelki, projektanci, dziennikarze, biznesmeni. Blogerzy. Wszystko jedno co robią, nigdy nie otrzymają publicznej akceptacji. To zazdrość? Zawiść? Sposób wyrażenia pogardy, dla kogoś, kto tworzy? Kto, według polskiej zwłaszcza mentalności, nie ma prawa do zwyczajnego życia i codziennych czynności? Bo ich twarze są niejako publiczne? Bo ich znasz, choćby z codziennego serialu? Bo media codziennie o nich donoszą i nie ma znaczenia, że to, co na scenie, plakacie czy stronie to pewna poza? Nie mogą mieć swoich prywatnych spraw i już. Ty – człowiek z autobusu, nosiciel zakupów, etatowy operator pilota masz prawo wiedzieć o nich wszystko, bo to dzięki twojemu zainteresowaniu są znani.

A g… prawda.
Są znani, bo ciężko na to zapracowali. Oczywiście ci prawdziwi artyści, nie ich pseudo-odpowiedniki, na które szkoda mi tu czasu i miejsca. Kto choć raz oglądał film z Bradem wie, że jest nie tylko ładny. Ma piekielny talent. On i wielu innych mu podobnych. Beyonce, Madonna, George Michael. Wiele lat na scenie, kilkumiesięczne trasy koncertowe, godziny przygotowań. Nasza rodzima Edzia, choć do jej sposobu bycia możesz mieć zastrzeżenia, to wielki wokalny talent. Anja Rubik, by być tam, gdzie jest teraz, wiele poświęciła i ciężko pracowała. I taki Maciej Stuhr, który nie raz udowodnił, że nie potrzebne mu w karierze nazwisko ojca, również.

Dlatego osobiście boli mnie nieszczęście jego żony i córki, o którym sam Maciek dobitnie pisze. O swoim nie wspomina, choć w komentarzach pewnie mu współczujesz, bo biedny dowiedział się nagle, że jego żona jest w ciąży z innym facetem. Nie doczytałaś, że od roku próbują razem stworzyć nowy model patchworkowej rodziny. Nie założyłaś, że może już jakiś czas temu rozstali w porozumieniu. Nie wiesz, jak tak naprawdę wygląda sytuacja między nimi. Nie wyobrażasz sobie, że może właśnie byliby szczęśliwsi teraz, gdyby marni pseudo-dziennikarze, których karmisz swoim zainteresowaniem, nie zrobili z kobiety w końcówce ciąży tak, tak, panie Maćku, co najmniej dziwki. Bo choć udało się jej schronić przed wszędobylskimi obiektywami paparazzi prawie na całą ciążę, to ambitni redaktorzy plotkarskich portali sprawili jej koncertowy finisz.

I powiem tak: nie interesuje mnie, kto jest ojcem jej dziecka, czy był w szpitalu, czy Maciek ma kochankę, kochanka czy nowego psa. Nie będzie mnie interesował ich rozwód i w ogóle sam fakt, czy do niego dojdzie. Życie pisze różne scenariusze, oby stworzyli jakiś odpowiadający im model rodziny. Mi nic do tego.

Ale nigdy, przenigdy nie zrozumiem takiego traktowania kobiety. Żadnej kobiety, nawet takiej, której mężem jest celebryta. Nawet będącej w ciąży z innym, niż jej mąż, mężczyzną. Tak, to jest lincz. Jakby zabiła. Jakby ukradła. Jakby nie miała prawa do dokonania własnego wyboru. Odarta z prywatności przestępczyni, której największa zbrodnią było noszenie w sobie nowego życia. To wasze dziennikarskie ego. Nie macie bladego pojęcia jaką krzywdę jej wyrządziliście. Nie macie świętości i nie przejdę nad tym do porządku dziennego. Dlatego żegnam. Już was i waszych piesków, bucików czy pomponików nie czytam.

Magda

*celebryta – osoba często występująca w środkach masowego przekazu i wzbudzająca ich zainteresowanie, bez względu na pełniony przez tę osobę zawód.

s2

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz